IX. Ponowna kadencja ks. Jana Pipusza jako Proboszcza Parafii Kosieczyn(z rezydencją w Zbąszynku) w latach 1951- 1956
Ks. Jan Pipusz ponownie rozpoczął pracę w parafii Kosieczyn z rezydencją w Zbąszynku 21 listopada 1951 r. Z tego czasu zachowały się niewielkie zapiski z działalności parafii, gdyż nie były one dokładnie zapisane w kronice. Na wiosnę 1952 r. w parafii odbyły się rekolekcje wielkopostne, które prowadził ks. Kotoski, Proboszcz z Trzemeszna Lubuskiego, a 08 czerwca do Pierwszej Komunii Św. przystąpiło 88 dzieci. 27 czerwca 1952 r. została przeprowadzona wizytacja parafii przez ks. Kazimierza Michalskiego, wizytatora i Dziekana zielonogórskiego. W kronice parafialnej tak odnotował swoje spostrzeżenia: „Przewielebnemu ks. Proboszczowi Janowi Pipuszowi w Zbąszynku wyrażam z okazji wizytacji kanonicznej, przeprowadzonej z delegacji … ks. Prymasa Polski oraz z polecenia Ks. Ordynariusza diecezji Gorzowskiej … najgłębsze uznanie za apostolską pracę w parafii i za wzorową administrację parafii.” [1] 24 sierpnia 1952 r. rozpoczęły się w parafii rekolekcje o Miłosierdziu Bożym nowenna nowenna do Miłosierdzia Bożego. Zakończyły się one 01 września, a prowadził je ks. Proboszcz z Dąbrówki Wlkp Bernard Witucki. W notatniku powizytacyjnym zachowanym w aktach gorzowsko-zielonogórskiej Kurii Biskupiej z dnia 11 kwietnia 1953 r. jest następująca wzmianka o pracy ks. Pipusza „Parafia kolejarzy, religijna, kwitnąca dziećmi. Poziom pracy proboszcza dobry. Dochodzą jednak do głosu silne tarcia wśród ludzi, znane na ziemiach zachodnich. Wciąż są jeszcze podziały „ci ze wschodu, ci z poznańskiego”. [2]
Ks. Proboszcz Jan Pipusz na ambonie fot. Tadeusz Wiatrek 15 sierpnia 1953 r. obchodzono 30-lecie święceń kapłańskich ks. Proboszcza . W trakcie Mszy Św. kazanie wygłosił Dziekan z Babimostu ks. Piotr Zawora. W uroczystości wzięli także udział ks. B. Witucki, ks. Bulak i ks. L. Bury z Opalewa. Życzenia składali także starsi parafianie i dzieci. 04 października 1953r. do parafii przybył J.E. ks. Infułat Zygmunt Szelążek, wydelegowany przez Biskupa Ordynariusza, który udzielił sakramentu Bierzmowania 336 osobom. W tym miejscu należy zaznaczyć, że ks. Proboszcz Jan Pipusz podjął pracę w parafii w jednym z najtrudniejszych okresów historii kościoła. W mrocznych latach 50-tych XX wieku rozpoczęła się bezpardonowa walka władz komunistycznych z polskim Kościołem. Na podstawie materiałów archiwalnych, które prześledziłem (autor niniejszej pracy) w Archiwum Państwowym Zielona Góra (APZG) w Wilkowie, a o których zapisano we wstępie, można śmiało powiedzieć, że inwigilacja była bezpardonowo prowadzona w kościołach powiatu międzyrzeckiego. Dotyczyła także ona naszej parafii i bezpośrednio ks. Proboszcza Jana Pipusza. Funkcjonujące w tym czasie Urzędy Wyznań skrupulatnie zdawały sprawozdania pisemne do swoich zwierzchników o sytuacji panującej w parafii, o wszelkich działaniach kapłanów, o istniejących problemach i konfliktach wśród parafian. Często w sprawozdaniu wysuwano wniosek o radykalnych posunięciach wobec niewygodnych kapłanów, których nazywano „wrogami ustroju”. Taki właśnie przykład ingerencji władz zostanie przedstawiony na podstawie dostępnych dokumentów, a dotyczyć będzie naszej ówczesnej parafii Kosieczyn, a która rezydowała w Zbąszynku. Dokumenty te może w jakimś stopniu przybliżą, szczególnie młodszemu pokoleniu, mechanizm i styl pracy powołanych urzędów państwowych w stosunku do polskiego kościoła, najbardziej koszmarnego okresu lat 50-tych. Dokumenty te są cytowane dosłownie, jak zostały napisane, bez żadnych poprawek ortograficznych, stylistycznych i gramatycznych. W APZG w Wilkowie w zgromadzonej dokumentacji Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, Wydział Administracyjny, Analizy i informacje- sprawy wyznań, jako pierwsze sprawozdanie o naszej parafii, znalazłem następujący dokument pisany przez Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Międzyrzeczu, Referat do Spraw Wyznań, z dnia 05.VII.1953 r., Nr Wz I-4/5/53: „(…) w wymienionej parafii istnieje bractwo różańcowe czł. 90, krucjata eucharystyczna czł.60. Organizacjami tymi kieruje wyłącznie ks. Pipusz Jan (…) Nadmienić należy, że w/w ksiądz w obecnym czasie przy dobranym aktywie kościelnym przejawia dużą działalność religijną a uwidacznia to się w tym, że w/w ksiądz organizuje obecnie sprawnie często nabożeństwa połączone z kazaniami, naukami kościelnymi, spowiedzią. Ks. Pipusz Jan obecnie zmienił swoje oblicze i ustosunkował się wrogo do obecnej rzeczywistości, wynika to z przeprowadzonych rozmów ostatnio w których wypowiadał się nie przychylnie o księżach patriotach których nazywa odłamem od wiary i biskupów(…)” [3] 23 października 1953r. Referat ds. Wyznań w Międzyrzeczu pismem Nr Wz.I-4/10/53 przesyła do Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Zielonej Górze kolejne sprawozdanie dot. sytuacji kapłanów i kościoła na swoim terenie: „ W wykonaniu polecenia Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej, Referat do Spraw Wyznań w Zielonej Górze przedkładam sprawozdanie opisowe. Ankieta Nr 1 rubryka 1i 2 ogółem księży na terenie powiatu. Na terenie powiatu znajduje się 11świeckich księży wyświecony do roku 1953 (…) Ks. Pipusz Jan proboszcz parafii Kosieczyn z siedzibą w Zbąszynku (…) w/w księża posiadaja studia teologiczne ukończone przy wydziałach teologicznych na Uniwersytetach i Seminarium Duchowne świeckie (…)Nadmienia się, że kościół parafialny w Kosieczynie czynny jest co drugą niedzielę, który uważany jest za kościół filialny. W roku 1945 były proboszcz Wyszatycki przeniósł parafię z Kosieczyna na własną rękę do Zbąszynka na którą nie uzyskał zgody Ordynariusza gorzowskiego wobec tego kościół w gromadzie Kosieczyn jest kościołem parafialnym nadal. Natomiast kościół filialny w Zbąszynku spełnia obowiązki kościoła parafialnego”. [4] Pod datą 03 marca 1954 r. w kronice parafialnej ks. Proboszcz Jan Pipusz zapisał: „…w Środę Popielcową nabożeństwo odbyło się wieczorem o godz. 18,00. Posypanie głów popiołem poprzedzone nauką, wierni prosili o popiół aby mogli do domu wziąć zapewne, aby nim posypać głowy domowników. Jedna dziewczynka rączki rozłożyła, prosząc księdza o popiół bo mamusia jest chora. Następnie Msza Św. odprawiona została. Należy zaznaczyć, jak bardzo jest gorliwa wieczność dla wiernych, którzy cały kościół zapewnili i to nie tylko miejscowi, ale z okolicznych wsi.”[5] Interesującym dokumentem Referatu do Spraw Wyznań w Międzyrzeczu wysłanym do swoich przełożonych w województwie było sprawozdanie dot. przebiegu nabożeństw majowych 1955r. w parafiach powiatu międzyrzeckiego. Dokument ten obrazuje dokładną znajomość i nieustanną obserwację przebiegu tych nabożeństw. Pismem Nr wzII-9/3/55 z dnia 07 czerwca 1955 r. urzędnik przedkłada swoje sprawozdanie do PWRN: „W związku z odbytymi w ubiegłym miesiącu nabożeństwami majowymi na terenie powiatu międzyrzeckiego- Prezydium Powiatowej Rady Narodowej Referat do Spraw Wyznań w Międzyrzeczu zapodaje: 1. Kler z okazji roku eucharystycznego nadał nabożeństwom majowym uroczysty charakter przygotowania także do majowych nabożeństw. Kler poczynił we wcześniejszym czasie minionych miesięcy, czynił to poprzez agitację z ambony, podczas których wpływał na starsze społeczeństwo i młodzież i zalecenia Ojca Świętego.- i to w dużej mierze wpłynęło na zwiększenie frekwencji. O ile chodzi o porównanie z rokiem ubiegłym w majowych nabożeństwach zwiększyła się frekwencja młodzieży ok. 30%. Starsza ludność uczęszcza regularnie do kościoła i tym samym zapewnia frekwencję podczas nabożeństw. 2. Kler poprzez solny aktyw kościelny przez siostry zakonne a w szczególności przez rodziców klerykalnych od których w pierwszym rzędzie zależna jest młodzież. Tut. referat nadmienia, że kler przeprowadza często rozmowy z matkami a nawet zwołuje je na narady po plebaniach, i na podstawie tej zabezpiecza sobie silny wpływ na młodzież, na której często nawet wywiera terror moralny zapewniając sobie w ten sposób bardzo silną frekwencję młodzieży na wszystkich uroczystościach kościelnych. – poza parafią międzyrzecką zjawisko także uwidacznia się w parafii Trzciel, Zbąszynek i Dąbrówka Wlkp. gdzie ks. Witucki przy pomocy klerykalnej Rady Kościelnej całkowicie podporządkował młodzież. Młodzież ta sfanatyzowana przez kler przestaje się udzielać społecznie w organizowanych zjazdach młodzieżowych i imprezach. Natomiast w uroczystościach występuje gremialnie (…) Do aktywnych księży zalicza się na terenie tut. powiatu ks. Hajduka Józefa z parafii Trzciel, ks. Pipusza Jana Proboszcza ze Zbąszynka, , ks. Bernarda Wituckiego Proboszcza z Dąbrówki Wlkp i kler z parafii międzyrzeckiej.” [6]
ks. Władysław Deryng fot. archiwalna Z dniem 01 lipca 1955 r. obowiązki wikariusza w naszej parafii objął ks. Władysław Deryng. Był to pierwszy wikariusz w parafii Kosieczyn z rezydencją w Zbąszynku. Powojenni parafianie doskonale pamiętają reżyserowane spektakle religijne przez ks. Władysława Derynga prezentowane w kościele Św. Apostołów Piotra i Pawła, a w szczególności „Mękę Pańską” a także „Pieśń o Bernadecie”. Za wystawienie tej ostatniej sztuki w 1956 r. ks. Władysław został aresztowany na 48 godzin. Miał on wielki dar w zaangażowaniu, w życie kościoła, zbąszyneckiej młodzieży w tych najtrudniejszych powojennych czasach dla naszego kraju- czasach stalinowskich. Kościół pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła, za jego kadencji, stał się tzw. kościołem młodzieżowym,. Z tego też powodu ksiądz Władysław miał wielkie nieprzyjemności ze strony władz państwowych.
Spektakl„ Męki Pańskiej” reżyserowanej przez ks. W. Derynga , 1956 r. fot. Jerzy Ganecki
Uczestnicy spektaklu ”Pieśń o Bernadecie” wraz z ks. Władysławem Deryngiem fot. Bogdan Wiemann W dokumentach APZG znalazłem kolejną notatkę, jaką złożył urzędnik Referatu ds. Wyznań w Międzyrzeczu swoim przełożonych, z kategorycznym wnioskiem o usunięcie z parafii ks. Władysław Derynga. Pismo Nr Wz.II-1/5/56 nosi datę 05 maja 1956 r. : „Prezydium Powiatowej Rady Narodowej Rady Narodowej Referat do Spraw Wyznań w Międzyrzeczu po uzgodnieniu z Kolektywem Powiatu stawia wniosek o usunięcie z parafii Kosieczyn ks. Derynga Władysława wikarego z wnioskiem przekazania go bezpośrednio do dyspozycji Kurii Gorzowskiej z nie wyrażeniem zgody przeniesienia go na inną placówkę duszpasterską. Równocześnie Referat do Spraw Wyznań w stosunku do dr Ziętka lekarza zatrudnionego w Miejskim Ośrodku Zdrowia stawia wniosek o spowodowanie Wojewódzki Wydział Zdrowia o przeniesienie go na inna placówkę. Lekarz ten współpracuje z ks. Deryngiem a tym samym wtrąca się w nie swoje rzeczy, oddziaływuje na miejscowe nauczycielstwo w szkołach podstawowych i prowadzi klerykalną – krecią robotę wśród społeczeństwa na terenie Zbąszynka, w stosunku do swego zawodu zaniedbuje się, często wyjeżdża, nie przychylnie odnosi się do pacjentów, robotników czego dowodem jest, że został usunięty z węzła kolejowego P.K.P. Zbąszynek. Tut. Referat Wyznań uzasadnia tym. 1. Ks. Deryng Władysław Wikary Parafii Kosieczyn oddziaływuje silnie na społeczeństwo miejscowe poprzez częste odwiedzanie prywatnych mieszkań tych rodzin których dzieci uczęszczają do szkoły podczas przeprowadzonych rozmów on bezwzględny nacisk kładzie na posyłanie dzieci na religię. Wśród młodzieży prowadzi jawna dyskryminację, dopuszcza się terroru, bije dzieci po twarzy i ciąga dzieci za uszy. Na opornych uczni stosuje metodę oddziaływania poprzez klerykalne nauczycielstwo co z kolei odbija się na stopniach naukowych uczni.. W w/w sprawie Wydział Oświaty przeprowadza dochodzenie. 2. Ks. Deryng organizuje w prywatnym domu wieczorki dla młodzieży.(…)Ostatnio zorganizował wycieczkę do Opery w Poznaniu na którą ściągnął młodzież z Kosieczyna, Kręska i Dąbrówki Wlkp. Z jakich funduszy to robi ks. Deryng nie chce wyjaśnić. 3. Ks. Deryng w różnych odstępach czasu począwszy od miesiąca marca br. kilkakrotnie skrycie na plebanię wzywał kobiety żony członków partii na których wywierał wpływ aby ci przeciwstawiali się mężom należenia do Partii. W dniu 22.04.56 r. ks. Deryng podczas kazania z ambony krytykował Kolejową Podstawową Organizację Partyjną. Członków partii nazywał karierowiczami którzy po to do Partii wstąpili aby zajmować lepsze stanowiska. Sprawa ta potwierdza się (…) i była przedmiotem ostrej dyskusji na P.O.P przy P.K.P. w Zbąszynku Ks. Deryng na lekcjach religii wymuszał od uczniów, żeby na pamięć wyuczyli się przez niego wydrukowana dwustronicowy druk p.t. „Msza św. czyli ofiara Nowego Zakonu”. Druk jest nielegalnym przedrukiem i podlega zakwestionowaniu. Druk ten załącza się, uczniowie często są przez ks. Derynga za to prześladowani gdyż nie wszyscy maja jednakową zdolność wyuczenia się przy tym oddziałowuje to na obniżenie stopni szkolnych z powodu zaniedbań w nauce.(…) 5. Ks. Deryng odseparował się od miejscowego proboszcza i zajął kościół filialny w Zbąszynku poprzednio częściowo czynny. W kościele tym bez zgody władz zorganizował jasełka na które ściągnął młodzież z pobliskich wiosek i Dąbrówki Wlkp. Wezwano w tej sprawie do Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w dniu 28.04.56 nie chciał wykonać polecenia dopiero na skutek ponownego wezwania stawił się do Prezydium gdzie ustosunkował się negatywnie zaprzeczając zaistniałym faktom. 6. Ks. Doryng do Zbąszynka sprowadził z woj. Gdańskiego swoja rodzinę którą ulokował w miejskim Ośrodku Zdrowia od Miejskiej Rady Narodowej w Zbąszynku wymusza dla niej przydział mieszkania. Ks. Deryng mając na uwadze że uda się za pośrednictwem miejscowego społeczeństwa wyprzeć z parafii ks. Papusza Jana z tych względów prowadzi przeciwko niemu krecią robotę, podrywa on autorytet tegoż księdza w całym zasięgu terytorialnym parafii. Nadmienić należy że na ludność miejscową ks. Deryng ma silny wpływ, czego jest dowodem że ludność miejscowości Kręsko, Podmokla oraz Zbąszynka kupiła ks. Deryngowi motocykl do szybkiego poruszania się i nawiązywania kontaktów z tą ludnością. Ostatnio dodać należy że ostatnio ks. Deryng nabył konia za chłopskie pieniądze którego używa również do rozjazdów po terenie swojej parafii. O ile chodzi o dalsze kontakty i znajomości to utrzymuje on z miejscowym lekarzem Ziętkiem, klerykalnym nauczycielstwem i aktywem kościelnym przez siebie zorganizowanym. Tut. Referat Wyznań nie zaprzecza, że w pierwszych początkach po przybyciu na teren parafii Kosieczyn ks. Derynga było przychylne tak długo dokąd nie nawiązał stosunków z ks. Wituckim Bernardem proboszczem parafii Dąbrówka, od czasu tego ks. Deryng zaczął wypaczać i z inicjatywy i poparcia go w Kurii przez ks. Wituckiego prowadzi robotę wrogą usamodzielnia się i sieje ferment wśród tamt. ludności. Z tych względów tut. Referat Wyznań po zebraniu materiałów przeciwko temu księdzu i po kolektywnym uzgodnieniu wnosi się o usunięcie go z tut. terenu powiatu.”[7] Okres pobytu ks. W. Derynga w parafii za kadencji ks. Proboszcza Jana Pipusza stawał się coraz niewygodniejszy dla władz, ale również i w tym czasie nasilały się konflikty pomiędzy ludnością przybyłą ze Wschodu, a z innych terenów kraju osiadłych w Zbąszynku. Konflikty te przenoszono także na grunt kościelny, do życia parafialnego, miały one także bolesny wpływ na negatywne stosunki panujące pomiędzy kapłanami pracującymi wówczas w parafii. Bardzo skrupulatnie te wydarzenia analizował Urząd Bezpieczeństwa, a Referat ds. Wyznań w Międzyrzeczu wysyłał notatki do swoich przełożonych. 05 maja 1956 r. pisano: „ (…) Ks. Pipusz od czasu otrzymania wikarego nie ma wśród społeczeństwa większego autorytetu, inicjatywę nad społeczeństwem w tej chwili przejął ks. Deryng Władysław – wikary, ma on duży wpływ na młodzież szkolną i wieku przedszkolnym, jako formy i metody stosuje w ten sposób, że chodzi po domach, przeprowadza rozmowy z rodzicami, ściąga młodzież do kościółka, uprawia sport z młodzieżą, organizuje przedstawienia i wycieczki, silnie oddziaływuje z ambony na społeczeństwo wierzące oraz po wioskach w zasięgu swojej parafii, organizuje aktyw kościelny, który mu ułatwia pracę wśród młodzieży, nawiązuje kontakt z nauczycielstwem w szkołach po wioskach i to mu ułatwia wpływ na młodzież.” [8] W kilka dni później Referat ds. Wyznań w Międzyrzeczu sporządza dodatkową notatkę w dniu 12 maja 1956 r. o sytuacji w Zbąszynku i zawiadamia swoich przełożonych w Zielonej Górze.”(…)Nadmienić należ, że na terenie Zbąszynka została wytworzona bardzo niepomyślna atmosfera tak na terenie szkoły podstawowej i wśród miejscowego społeczeństwa w Zbąszynku a nawet na pobliskich wioskach jak Kosieczyn i Kręsko. Wg spostrzeżeń i szczegółowych informacji otrzymanych od osób zaufanych kierownik Referatu do Spraw Wyznań stwierdza, że sytuacja jaka wytworzyła się jest nie do zniesienia i wymaga koniecznie natychmiastowego usunięcia z tut. terenu powiatu ks. Derynga, który w jawny sposób podburza miejscową ludność, wichrzy przeciwko ks. Pipuszowi, fałszywie go oskarża przed społeczeństwem miejscowym, że zaniedbał kościół filialny, zamknął go i zaniedbał również młodzież szkolną i w związku z tym pewna grupa zaufanych ludzi ks. Derynga sieje ferment- wypadek ten miał miejsce w dniu 4 maja 56 roku we wsi Kosieczyn gdzie miejscowa ludność zaatakowała wysiadającego z samochodu 1-go Sekretarza K.P. P.Z.P.R. Tow. Żytyńskiego do którego unosiła się i domagała się od niego niestworzonych rzeczy np. by nie dopuścił i przeciwstawiał się zabrania im księdza derynga i wiel innych wymyślań poczyniła pewna klika ludzi Pierwszemu Sekretarzowi. Jest to jawna inicjatywa i podburzanie tłumu przeciwko Władzy Powiatowej i Politycznej. Ks. Deryng upojony zwycięstwem i poparciem po przez tamt. ludność sieje zamieszanie i ferment, w dalszym ciągu szykanuje on młodzież i nastawia wrogo tamt. ludność do miejscowego proboszcza. W dniu 10.5.56 r. tut. kierownik wyznań wraz z kierownikiem Wydziału Oświaty przeprowadził szereg wywiadów między innymi i w szkole podstawowej w Zbąszynku z niektórymi uczniami na tematy zaniżonych stopni naukowych i trudności jakie mają uczniowie w nauce. Wywiad przeprowadził Kierownik Wydziału Oświaty Ob. Kabaciński. Kierownik Referatu do spraw wyznań nie ujawnił swojej roli (…)Ks. Deryng z ambony ostatnio podczas kazania ma na uwadze i obszernie rozwija tematy dotyczące organizacji Partyjnych wykorzystując w ten sposób ambonę do agitacji przeciwko członkom Partii ostatnio dowodzil on że już dużo członków Partii nawróciło się na wiarę i przeprasza Boga za popełnione grzechy. (…) Kierownik Wyznań zapodaje, że na podstawie dokładnych obserwacji i spostrzeżeń w pierwszym rzędzie należałoby usunąć z tamt. szkoły nauczycielkę nazwiskiem Demów i jej męża który uczy w tej szkole robót ręcznych, osoby te są mocno powiązane z ks. Deryngiem i Dr. Ziętkiem i w myśl ich wytycznych silnie oddziaływuje na szkołę.” [9] W wyniku działania władz komunistycznych i ich nacisku na władze kościelne ks. Władysław Deryng został przeniesiony z parafii Kosieczyn do Bledzewa. W jego miejsce Kuria mianowała wikariuszem w parafii ks. Feliksa Kurczewskiego. Następowały coraz to większe podziały w parafii pomiędzy parafianami Zbąszynka, z których jedna część popierała ks. Proboszcza Jana Pipusza, a druga część ks. Władysława Derynga. Parafianie popierający ks. Derynga nie mogli pogodzić się z decyzją przeniesienia go do Bledzewa. Ks. Proboszcz Jan Pipusz znalazł się w bardzo trudnej sytuacji, która powodowała również jego upadek na zdrowiu. Mało kto wiedział wówczas, że do podgrzewania atmosfery konfliktu również włączają się władze , które toczyły walkę z Kościołem na naszym terenie i w całym kraju. Widoczne jest to w cytowanych materiałach urzędów ds. wyznań zgromadzonych w Państwowym Archiwum Zielonej Góry. Oto kolejny dowód. 08 sierpnia 1956 r. Referat ds. Wyznań w Międzyrzeczu pismem Nr Wz.I-4/11/56 donosi PWRN w Zielonej Górze: „(…)o zajściu jakie miało miejsce w parafii Kosieczyn z siedzibą w Zbąszynku. W dniu 1 sierpnia b.m około godziny 8-mej tłum dewotek w liczbie około 40 osób dokonały napad na proboszcza parafii ks. Pipusza Jana w chwili kiedy z plebanii wychodził do kościoła w celu odprawienia rannej mszy. Dewotki nie wpuściły go do kościoła, zaczęły go turbować chcąc go rozebrać z sutanny. Ks. Pipusz wydarł się rozwydrzonym dewotkom i zdołał zbiec zamykając się na plebanii. Dewotki dobijały się do plebanii i okien szarpiąc za dzwonek domagały się otwarcia drzwi. Ks. Pipusz w obawie przed rozjuszonymi dewotkami suścił żaluzje okienne, zaryglował drzwi i ukrył się na strychu. W związku z napadem na plebanię zasygnalizowany miejscowy Posterunek MO który wysłał milicjantów na miejsce. Milicjanci przybyli – rozpędzili dewotki. Ks. Pipusz dopiero w godzinach wieczornych w zamkniętym kościele w pośpiechu odprawił obowiązkową mszę, po czym wrócił na plebanię. W tym czasie około godziny 20-tej zorganizowane dewotki dowiedziały się, że ks. Pipusz odprawił mszę zaatakowały ponownie plebanię ponieważ nie zastały go już w kościele tak samo jak poprzednio dewotki te dobijały się do drzwi wejściowych przy tym wyzywając księdza Papusza od różnych wulgarnych słów. Z tłumu dewotek słynne były również wypowiedzi następującej treści: ty komunisto! zabieraj się z parafii – wyżarłeś nam ks. Derynga i wiele innych nie przyzwoitych wyrazów powtarzały dewotki. W związku z powyższym tut. Referat Wyznań pomimo wielokrotnym pobycie w Zbąszynku nie może dokładnie ustalić przyczyn napadu na plebanię ani też dotąd nie może przeprowadzić rozmów z księdzem Pipuszem z uwagi na to, że po zajściu jakie miało miejsce w dniu następnym ks. Pipusz został wezwany przez Kurię skąd dotąd nie powrócił. Natomiast ks. Wikary Kurczewski jako nowo przybyły ksiądz nie zna przyczyn zajścia na parafię i jest przestraszony jak twierdzili nie może spać w nocy i w obawie nie chce udzielić bliższych informacji. Organizatorami napadu na plebanię są miejscowe dewotki. 1. R. Rozalia (…), właścicielka prywatnego sklepu 2. B. Bronisława (…) i wiele innych dewotek dotąd nie ustalonych dokładnych adresów zamieszkania. Inicjatorem podbużania przeciwko ks. Pipuszowi jak zostało stwierdzone jest w dalszym ciągu ks. Deryng Władysław który z Bledzewa podjeżdża często do Zbąszynka i Kosieczyna gdzie stale podczas swego pobytu gromadzi wokół siebie dewotki a nawet skrycie z nimi organizuje schadzki. W/g wypowiedzi tamt. mieszkańców ks. Deryng miał się do dewotek wypowiedzieć w ten sposób – jeżeli księdzu Pipuszowi odbierzecie monstrancję podczas nabożeństwa albo ściągniecie sutanne już on nie może być księdzem, a może być wtedy dopiero gdy się drugi raz wyświęci. Również nadmieniał on do dewotek względnie poinformował ich że ks. Pipusz ma zakazane na okres dwóch miesięcy odprawiania nabożeństw na podstawie tej dewotki bazują i czynią najścia n plebanię. W w/w sprawie nie bez winy jest również ks. Witucki Bernard u którego stale przebywał ks. Deryng podczas pobytu u swej rodziny w Zbąszynku. Nadmienić należy, że ks. Deryng jest wychowankiem ks. Wituckiego który jak poprzednio opiekował się nim w seminarium duchownym tak również i teraz przetrzymuje go często na swej plebanii, doradza mu i pomaga mu w usunięciu ks. Papusza Jana z parafii Kosieczyn. W związku z powyższym tut. Referat Wyznań prosi o przeprowadzenia dochodzeń ze szczebla wojewódzkiego i wyciągnięcia jaka najdalej idących konsekwencji w stosunku do winnych zajść jakie miały miejsce w parafii Kosieczyn z siedzibą w Zbąszynku. Przy tym nadmienia się, że tut. Kierownik Referatu do Spraw Wyznań otrzymał kilkakrotnie pogróżki ze strony tamt. dewotek, za to iż zabrał im ks. Derynga to nie ma się co pokazywać do Zbąszynka i Kosieczyna, bo jak się pokaże to będzie uciekał z rozbitą głową. W związku z zaistniałą sytuacją tut. Referat Wyznań otrzymał anonimowe pismo od jednego z mieszkańców Zbąszynka w/w anonim załącza się do dalszego urzędowania. (…)”. [10] 10 sierpnia 1956 r. Kierownik Referatu do Spraw Wyznań w Międzyrzeczu pismem Nr Wz. I -4/1156 do PWRN w Zielonej Górze uzupełnia informacje, jakie wysyłał 8 sierpnia 1956r. dot. powyższych wydarzeń w Zbąszynku: „ (…) Tut. Referat Wyznań zapodaje, że ks. Kurczewski Feliks jest nowo mianowanym księdzem tej parafii, nie ma on dokładnego rozeznania i w dużej mierze wiąże go kuria na podstawie tej trudno było przeprowadzić szczegółowy wywiad. W końcowych rozmowach oświadczył on, że o powyższym wypadku jeszcze w tym dniu zawiadomił Kurię Gorzowską. Z ks. Pipuszem Janem Kierownik Referatu Wyznań rozmów nie przeprowadził z uwagi na to, że ten następnego dnia po zajściu został wezwany do Kurii skąd dotąd nie powrócił. W związku z sytuacją jaka wytworzyła się w parafii Kosieczyn ze siedzibą w Zbąszynku referat do Spraw Wyznań złożył meldunek oraz osobiście w dniu 9 sierpnia wyjechał do Prezydium W.R.N. w celu otrzymania wytycznych do dalszej pracy w w/w sprawie. Po przybyciu na miejsce Kierownik Referatu przeprowadził rozmowę w K.W. P.Z.P.R. z tow. Wilczakiem kierownikiem do spraw Organizacji masowych, a następnie z z-cą Kierownika wydziału do Spraw Wyznań W.R.N. Tow. Bajaczyną skąd otrzymał wytyczne nie wtrącania się do tych spraw ani nie występowania z wnioskiem o ukaranie osób spowodowania prowokacji. Kier. Referatu zalecono obserwować nadal teren Zbąszynka i Kosieczyna przy pomocy tamt. aktywu. Jeżeli chodzi o osobę ks. Pipusza zalecono umożliwić mu każdorazowo ze strony organów M.O. pomoc z tym o ile się zwróci z interwencją, a związku z zajściem jakie miało miejsce ks. Pipusz osobiście ma wystąpić z wnioskiem na drogę sądową w celu ścigania winnych. Jak wynika z całokształtu sprawy w Zbąszynku istnieją dwa przeciwstawne sobie obozy wierzących które wzajemnie się zwalczają co nie przynosi żadnej ujmy i nie zachodzi potrzeba ze strony Referatu do Spraw Wyznań mieszania się do tych spraw. (…) Informacje powyższe są ścisłe wyłącznie dla użytku i wykorzystania na kolektywie powiatowym z tym że nie należy nikogo więcej informować. Meldunek sporządzony do Prezydium W.R.N. tut. Referat Wyznań kopie załącza do użytku K.P.P.Z.P.R. Zał. 1. tylko adresat. Józef Wawrzynkiewicz Kierownik Referatu do Spraw Wyznań.” [11] To są wszystkie materiały o naszej parafii Referatu do Spraw Wyznań w Międzyrzeczu, jakie wysyłał do swoich przełożonych w województwie, i jakie znalazłem w Archiwum Państwowym Zielonej Góry. Jak widzimy, nie były to łatwe czasy dla duszpasterzy odpowiedzialnych za rozwój duchowy swoich wiernych. Dochodziły do tego często konflikty w stosunkach międzyludzkich, inwigilacja Kościoła przez Urząd Bezpieczeństwa i inne organy władzy. Cytując wyżej wymienione notatki, chciałem unaocznić, jak władza ówczesna manipulowała społeczeństwem, dla uzyskania własnych celów. Wracając jeszcze do ks. Władysława Derynga, warto wspomnieć, że po przeniesieniu go z parafii Kosieczyn do parafii w Bledzewie oraz po pewnej odwilży w Polsce jesienią 1956 roku, wraca on ponownie do Zbąszynka w grudniu 1956 r. Można stwierdzić także, że jest on pierwszym wikariuszem nowo erygowanej parafii Zbąszynek, bo odszedł z niej tuż po jej powstaniu w lipcu 1957r. Jan Ejankowski w swojej książce „Prawda ponad życie” wydanej w 2002 r., w której ukazuje życie i twórczą działalność duszpasterską ks. Władysława Derynga, m.in. tak pisze o nim: „ (…)Od początku odważnie wychowywał swoją młodzież w duchu prawdy, by mogła szybko dostrzec komunistyczną obłudę. Władzom rządowym bardzo zależało na pozyskaniu dla własnych celów młodzieży i robiły to metodami różnego typu. Kiedy jednak dostrzegły, że może im się nie udać, uderzyły z wielką nienawiścią i wrogością w młodego kapłana, opluwając jego godność. Komuniści wiedzieli, jakim poważaniem wśród uczniów i miejscowej społeczności cieszy się młody katecheta. Szczególnie ceniony był za odwagę, stanowczość, nieugiętość, a także za prawdomówność, dlatego prowadzili nieustanną nagonkę na księdza. Zapał nienawistnych poczynań komunistów został ostudzony 10 sierpnia 1956 r., kiedy to władze kościelne musiały przenieść księdza Władysława jako wikariusza do parafii w Bledzewie, gdzie odbywał tzw. „partyjną pokutę”. Trwała ona do czasu powrotu Gomułki do władzy.”[12] Sądzę, że niezmiernie ciekawą informacją dla naszych parafian będzie mało znany epizod o ks. Władysławie Deryngu, jaki miał miejsce 04.VII.1956 r. podczas jego pracy w Zbąszynku. Został on opisany przez Bogdana Nowaka na łamach miesięcznika „Rycerza Niepokalanej” Nr 9(604)/2006, artykuł nosi tytuł „Non Possumus”. Pragnę go w tym miejscu zacytować w całości: „Koszaliński kanonik oczekuje rychłej beatyfikacji sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. Cieszy się, że odważnie potrafił stanąć w obronie niekwestionowanego autorytetu moralnego Polski, nawet wtedy, gdy inni się wahali. „NON POSSUMUS. Nie możemy zgodzić się, by ateiści i politycy rządzili Kościołem, by komunistyczny urzędnik decydował o nominacji biskupa czy proboszcza, by zabraniał Polakowi być katolikiem” – wspomina słowa Prymasa Tysiąclecia ks. Władysław Deryng z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. – Za te słowa prawdy uwięziono sługę Bożego kard. Wyszyńskiego w 1953 r. Nie mogłem się z tym pogodzić. Po przemodleniu sprawy zdecydowałem, że wystąpię w obronie Prymasa. W czasie konferencji rejonowej księży w kościele Świętego Ducha w Gorzowie Wielkopolskim, jako 26-letni kapłan odczytałem list kapłanów ordynariatu gorzowskiego do Prymasa Polski:…u stóp Ołtarzy pamiętamy zawsze – na wzór pierwotnego Kościoła – o naszym Piotrze w kajdanach niewoli. Eminencjo, pozostając dla Chrystusa opoką, na której nasz Boski Zbawiciel może budować swój Kościół w sercach i duszach Polskiego Ludu, bądź nadal dla nas kapłanów Męczennikiem…Eminencjo, z wygnania i w pętach niewoli, mocą twego ducha stań się dla całej młodzieży polskiej Rafaelem, dla nas kapłanów – bądź Gabrielem zwiastującym łaskę zmiłowania Bożego, a dla sług szatana pozostań Michałem zwycięskim… Przygotowałem też rezolucję do ówczesnego premiera rządu Polski Józefa Cyrankiewicza: Powszechnie znanym jest fakt, że kler Polski w ciągu tysiąclecia naszej historii wiernie bronił suwerenności i niepodległości Narodu Polskiego. Lud polski zrósł się ze swym duchowieństwem w jedno serce i w jedną duszę na codzienny trud życia narodowego. Dziś przede wszystkim Naród Polski pragnie wolności religijnej, w całym tego słowa znaczeniu. Zaś jako dowód rzeczowy takiej wolności religijnej, społeczeństwo nasze chce widzieć Prymasa Polski sprawującego swój urząd, bez żadnych przeszkód ze strony władz świeckich…Rząd Polski Ludowej może mieć pewność, że przez aresztowanie Prymasa Polski splamił karty historii ojczystej aktem bezprawnym… Po odczytaniu rezolucji zapanowała w świątyni konsternacja, ale potem przystąpiono do składania podpisów pod nią. – To był szok – wspomina ks. Stanisław Meslin, który był wówczas jeszcze klerykiem – zwłaszcza dla obecnych hierarchów starszych księży, że taki młody kapłan odważył się na tak heroiczny krok. Dla kleryków był to pozytywny bodziec, a ks. Władysław stał się dla nas wzorem. Gdy ks. Deryng wracał z Gorzowa do swej parafii w Zbąszynku, został zatrzymany na stacji kolejowej przez dwóch funkcjonariuszy UB w cywilu i zawieziony do Międzyrzecza. Tam na 48 godzin pozbawiono go wolności i poddano dotkliwym przesłuchaniom. Młody kapłan otrzymał podziękowanie od Prymasa Polski: „Wyrazy radości i serdeczne uczucia, wypowiadane z okazji przywrócenia mi wolności, przyjmuję z najgłębszą wdzięcznością, jako zachętę do gorliwszej jeszcze pracy dla chwały Bożej i dla dobra Kościoła Chrystusowego. Wdzięczny za modlitwy, którymi byłem dotąd wspierany, proszę wypraszać mi nowe łaski Boże…Błogosławieństwo Prymasowskie udzielam”. Ks. Władysław w 1993 r. znalazł się w warszawskim szpitalu, gdzie 18 maja miał być poddany poważnej operacji na otwartym sercu. W przeddzień operacji przyjął sakrament chorych i zawierzając swoje życie Bogu, zasnął. – Nagle pojawił się Prymas Wyszyński. Widziałem go tak, jak kiedyś w Stargardzie Szczecińskim, gdzie byłem wikarym. Ujął mnie za rękę i oznajmił swoim zdecydowanym głosem: „Ufaj Bogu. Operacja przebiegnie szczęśliwie. Jesteś jeszcze potrzebny Kościołowi i ludziom”. Te słowa dodały mi odwagi przed operacją. Gdy byłem wieziony do Sali, podbiegła do mnie pewna mieszkanka Złotowa, która miała być poddana ciężkiej operacji. Poprosiła mnie o spowiedź. Potem przyjęła komunię świętą. Były to jej ostatnie sakramenty, bo operacji nie przeżyła. Po operacji lepiej zrozumiałem słowa Prymasa: ”Jesteś jeszcze potrzebny ludziom i Kościołowi”. Musiałem być w tym szpitalu jako kapłan, by pojednać przed śmiercią tę kobietę z Bogiem. W szpitalu wyspowiadałem wielu wysokich oficerów, a nawet generała, którzy przez długie lata nie korzystali z łask świętych sakramentów. Operacja na otwartym sercu trwała prawie dziewięć godzin. Powoli wracałem do zdrowia, ale 27 maja nadszedł kryzys. Czułem, że zbliża się kres mego doczesnego pielgrzymowania. W czasie snu przyszedł do mnie Prymas Wyszyński. Powiedział mi bym udał się do kard. Glempa, a nazajutrz, w sobotę bym uczestniczył we Mszy świętej. Rano nastąpiła niespodziewana poprawa mojego stanu zdrowia. Do Prymasa Glempa nie pojechałem, ale na Mszę świętą udałem się do kaplicy szpitalnej. Nawet z tego powodu miałem nieprzyjemności ze strony lekarzy, bo zabronili mi wstawać z łóżka. Odprawiłem Najświętszą Ofiarę w intencji kard. Wyszyńskiego. Poczułem się zdrów jak ryba. W ogrodzie plebanii w Jastrowiu jest pomnik z posągiem Niepokalanej, pod którym widnieje napis: Za przywrócone zdrowie Niepokalanej wdzięczny ks. Władysław Deryng, 31.10.1993”. [13] Pierwszy zbąszynecki wikariusz latem 1957 r. na polecenie Kurii został przeniesiony do Rudek. [14] Następnie Ks. Kanonik Władysław Deryng zakładał nową parafię w Łubnie w dekanacie wałeckim. W 1960 r. przeniesiony został do Starego Przylepu koło Pyrzyc, potem do Bobolic, Starej Łubianki i Jastrowia, skąd po obfitującej w owoce swojej pracy duszpasterskiej w Diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej przeszedł na emeryturę. [15] W 1955 r. ks. Proboszcz Jan Pipusz zatrudnia w ramach umowy o pracę w porozumieniu z Kurią - organistę Stanisława Baranowskiego. Oprócz funkcji organisty, pełni on także obowiązki kościelnego i grabarza na cmentarzu parafialnym w Zbąszynku. Ks. Proboszcz J. Pipusz w lipcu 1956 roku, po kompromitujących wydarzeniach w Zbąszynku (o czym była mowa wcześniej), został wezwany przez Kurię Biskupią w Gorzowie Wlkp. skąd do parafii już nie powrócił. W czasie nieobecności pod koniec kadencji ks. Proboszcza Jana Pipusza, Kuria wyznaczała na krótki czas wikariuszy z powierzeniem pełnienia przez nich i realizowania zadań należących do obowiązków proboszcza parafii. W tym czasie w parafii Kosieczyn z rezydencją w Zbąszynku pracowali następujący kapłani: od lipca do grudnia 1956r. ks. Feliks Kurczewski, od sierpnia do października 1956 r. ks. Ferdynand Najnarowski, od października do grudnia 1956 r. ks. Marian Klekot, od grudnia 1956 r. do czerwca 1957 r. ks. Józef Dulak i od maja 1957 r. do lipca 1957 r. ks. Henryk Dworak.
Dzieci pierwszokomunijne i ks. Feliks Kurczewski - lata 50- te fot. archiwalna Miniony okres pracy duszpasterskiej w Zbąszynku nie był łatwy dla ks. Proboszcza Jana Pipusza, a który był przecież pierwszym organizatorem życia religijnego w naszym miasteczku po zakończeniu wojny. Jak wynika z materiałów archiwalnych kurii i opowiadań starszych parafian, był to czas narastających konfliktów pomiędzy ludnością zamieszkałą w Zbąszynku, a tą która napłynęła z różnych stron Polski. Konflikty te, często przenosiły się na grunt życia parafialnego i wielce utrudniały pracę duszpasterską pracujących tu kapłanów. Łagodzenie tych konfliktów i próby wygaszania ich, wymagało niezwykłej dyplomacji ze strony ks. Proboszcza Jana Pipusza, ale też i wyraźnie nadwyrężało jego zdrowie. Bezspornym pozostaje fakt, jak wiele dobrego uczynił ks. Proboszcz Jan Pipiusz dla Parafii Kosieczyn z rezydencją w Zbąszynku i jak bardzo dbał on o rozwój duchowy powierzonej mu owczarni. Szkoda tylko, że nie spisał on dokładnie na łamach kroniki parafialnej rozkwitu życia parafialnego w tym okresie tzn. w l. 1951-1956.
Fotograficzne wspomnienia z kadencji probostwa ks.Proboszcza Jana Papusza:
Ks. Proboszcz Jan Pipusz z dziećmi i młodzieżą po procesji, 1952 r. fot. Czesława Wieczorek
1954 r. I Komunia Św., w środku ks. Proboszcz Jan Pipusz fot. Teresa Florczyk-Baszko
Ks. Proboszcz Jan Pipusz udziela ślubu Marii i Tadeuszowi Wiatrek 25.XII.1954 r. fot. T. Wiatrek
Ks. Proboszcz Jan Pipusz z dziećmi pierwszokomunijnymi, 1955 r. fot. Teresa Florczyk-Baszko
Boże Ciało l.50-te, ołtarz na ul. Gdańskiej, dwa „żywe” aniołki (z lewej) Barbara Korwel i (po prawej) Wiktoria Szarejko fot. Teresa Florczyk-Baszko
Ks. Proboszcz Jan Pipusz(w środku) i wikariusz ks. Władysław Deryng (z lewej) z ministrantami, 1956 r. fot. Bogdan Wiemann
I Komunia Św. rok 1956 fot. Elżbieta Dyńkowska
[1] Kronika Parafialna, l.. 1945-1983, s.11 [2] A.Worobiec, Zbąszynek miasto i węzeł kolejowy …, Zbąszynek 2003, s.125 [3] Archiwum Państwowe Zielona Góra, Komitet Wojewódzki Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, Wydział Administracyjny, Sygnatura 1739, s.40-41 [4] APZG, KW PZPR, Wydział Administracyjny, Sygnatura 1739, s.54, s..56 [5] Kronika parafialna Kosieczyn – Zbąszynek, 1945 – 1983, s.13 [6] APZG, KW PZPR, Wydział Administracyjny, Sygnatura 1739, s.111 [7] APZG, KW PZPR, Wydział Administracyjny, Sygnatura 1739, s.134-135 [8] APZG, KW PZPR, Wydział Administracyjny, Sygnatura 1739, s.138-139 [9] APZG, KW PZPR, Wydział Administracyjny, Sygnatura 1739, s.141-142 [10] APZG, KW PZPR, Wydział Administracyjny, Sygnatura 1739, s. 158-159 [11] APZG, KW PZPR, Wydział Administracyjny, Sygnatura 1739, s. 160-161 [12] J.Ejankowski, Prawda ponad życie - Życie i twórcza działalność duszpasterska ks. Władysława Derynga, Piaseczno-Jastrowie 2002, s.35 [13] Bogdan Nowak, Non Possumus, „Rycerz Niepokalanej”, Nr 9(604)/2006 [14] Gorzowskie Wiadomości Kościelne, Organ Urzędowy Kurii Biskupiej, Październik 1957, Nr 10, s.569 [15] J. Ejankowski, Prawda ponad życie, Życie i twórcza działalność duszpasterska ks. Władysława Derynga, Piaseczno-Jastrowie 202, s.36-44
|
|
| Strona Główna | |
| Powrót << |