| |
Kancelaria Parafialna
Poniedziałek – godz. 17,00 do 18,00
Czwartek - godz.17,00 do 18,00
uwaga* otwarcie kancelarii parafialnej jest zawsze
podane w ogłoszeniach parafialnych
Adres parafii: Parafia Rzymsko Katolicka pw.
Macierzyństwa NMP 66-210 Zbąszynek, ul. Długa 29
tel. 68 3849 437

Wymagane dokumenty do poszczególnych sakramentów:
Sakrament Chrztu * Skrócony odpis aktu
urodzenia dziecka
* Zgoda na chrzest w parafii - w przypadku, gdy rodzice dziecka nie
mieszkają na terenie naszej parafii
* Zaświadczenie „Wierzący-praktykujący” – dotyczy ono rodziców
chrzestnych dziecka, w przypadku, gdy nie mieszkają na terenie naszej parafii
Sakrament Małżeństwa
* Świadectwo chrztu (metryka) obojga narzeczonych
* Dowody osobiste
* Zaświadczenie z Urzędu Stanu Cywilnego o braku przeszkód do
zawarcia małżeństwa
* Zaświadczenie z ukończenia kursu przedmałżeńskiego
* Świadectwo ukończenia katechizacji szkoły podstawowej, gimnazjum
i szkoły ponadgimnazjalnej

Gdzie jest moja parafia?
(ciekawy artykuł ks. Tadeusza Miłka, który ukazał się na łamach
Przewodnika Katolickiego 10.09.2008r.)
"Trzymają się za ręce, są uśmiechnięci i radośni:
"My w sprawie ślubu. Chcemy ślubować w tym kościele, bo bardzo nam się podoba".
Którego kapłana nie ucieszy taka decyzja? "Proszę Państwa, bardzo się cieszę z
Waszej decyzji, ale zdaje się, że nie jesteście z naszej parafii. W takiej
sytuacji potrzebna jest zgoda księdza proboszcza narzeczonego lub narzeczonej.
Narzeczona, wyraźnie zakłopotana, mówi, że jej blok chyba należy do kolegiaty,
ale ona chodzi do kościoła na Brzezinki, bo tam jej najbardziej się podoba".
Narzeczony nie traci jednak rezonu. Mówi odważnie: "Przecież to XXI wiek,
jesteśmy w Unii Europejskiej i w Strefie Schengen i chyba granic nie ma w
Kościele. Czy w każdym kościele jest inny Pan Bóg? - pyta wyzywająco".
Znak naszych czasów?
Wydaje się, że postawa tych młodych ludzi nie jest odosobniona, jednostkowa i że
zjawisko to zaczyna narastać. Coraz więcej wiernych na temat swojej parafii
dowiaduje się dopiero przy okazji zgłoszenia ślubu czy chrztu dziecka. Problem
pogłębił się po wprowadzeniu katechezy do szkół, co doprowadziło do osłabienia
więzi dzieci i młodzieży, a także ich rodziców, z rodzimą parafią. Widać to
szczególnie w dużych miastach. Tam życie mieszkańców realizuje się w różnych
częściach miasta, zanika społeczność sąsiedzka. Typ wielkomiejskiego myślenia
dotyka też coraz bardziej społeczność wsi, chociaż jeszcze tam, w środowisku
wiejskim i małomiasteczkowym, świat oparty jest na tradycyjnych, silnych,
lokalnych więziach społecznych. W tym świecie przynależność do parafii jest
jeszcze czymś naturalnym.
Pobożna turystyka
Dzisiaj, kiedy odległość nie stanowi problemu i w promieniu kilku kilometrów
jest kilka świątyń, wierni mają możliwość swobodnego wyboru miejsca i czasu
praktyk religijnych. Jakże różne bywają powody wybierania kościołów chociażby na
niedzielną Eucharystię. Czasami jest to przywiązanie do świątyni lat dzieciństwa
i młodzieńczych, innym razem szukanie kościoła, gdzie liturgia trwa najkrócej...
Jedni zimą chodzą do klasztoru, bo tam najcieplej, a latem "Na skarpę", bo tam
dużo ławek przed kościołem. Jednym nie podoba się wystrój świątyni, innych
denerwuje "politykujący" ksiądz, jeszcze inni szukają kościoła, gdzie liturgia
jest dobrze przygotowana. Jeszcze inni w świątyni szukają doznań estetycznych.
Czasami uczestnictwo we Mszy św. połączone jest z rodzinnym spacerem, innym
razem z turystyką. Opowiadało mi kiedyś młode małżeństwo, jak to postawiło sobie
za cel podczas wakacji, że w każdą niedzielę będzie uczestniczyć we Mszy św. w
innym kościele i nawet brakło im dwóch niedziel, by odwiedzić wszystkie
świątynie w mieście. Trudno jednak nie oprzeć się pytaniu, co było tam
ważniejsze: turystyka z pobożnym dodatkiem czy religijność z dodatkiem
turystyki?
Po co parafia?
"Parafia – jak uczy Kodeks Prawa Kanonicznego – jest określoną wspólnotą
wiernych, utworzoną na sposób stały w Kościele partykularnym, nad którą
pasterską pieczę, pod władzą biskupa diecezjalnego, powierza się proboszczowi,
jako jej własnemu pasterzowi" (kan. 515). I dalej: "Z zasady ogólnej parafia
powinna być terytorialna, a więc obejmująca wszystkich wiernych określonego
terytorium" (kan. 518). Rolę parafii dowartościował Sobór Watykański II, jest
ona jednocześnie wspólnotą i organizacją. Jest wspólnotą kościelną
uprzywilejowaną i formalnie uznaną za taką. Teoretycznie przynajmniej parafia
jest podstawową strukturą chrześcijańską, najmniejszą pastoralną jednostką
Kościoła i zwyczajnym miejscem wzrostu życia chrześcijańskiego.
Skazani na parafię?
Zdaje się, że takie rozumienie parafii dalekie jest od świadomości wiernych.
Hasłem naszych czasów jest wolność wyboru. Można wybrać wszystko albo prawie
wszystko: lekarza rodzinnego, dowolną szkołę dla dziecka czy telefonicznego
operatora. Te możliwości wyboru nie pozostają bez znaczenia dla kościelnego
myślenia. Tu jednak ta możliwość wyboru kończy się. Będąc mieszkańcem danego
terytorium wierny staje się parafianinem. Współczesnemu człowiekowi trudno jest
zrozumieć, dlaczego może wybrać wszystko, co odpowiada jego pragnieniom i
oczekiwaniom, a w bardzo ważnej sferze religijnej jest "skazany" na konkretną
parafię i konkretnych kapłanów. Pozornie jest w tym wiele racji. Czy jednak
takie myślenie nie jest przejawem przewrażliwienia na punkcie poczucia wolności?
Przecież w codziennym życiu wiele razy jesteśmy "skazywani" na przynależność -
do gminy czy miasta, w których mieszkamy czy konkretnej spółdzielni
mieszkaniowej. Nie buntujemy się w tych przypadkach. Czy nasz "bunt" z
"przypisania" do parafii nie wynika czasem z chęci uwolnienia się z
odpowiedzialności za parafię?
W czasach wolnego rynku
Wydaje się, że takie myślenie jest też efektem współczesnej mentalności, którą
ktoś nazwał "supermarketową" - szukanie miejsca, gdzie można kupić produkty
taniej i w przyjemnej atmosferze. Choć wiara to nie produkt, a wierny to nie
klient, taka analogia wydaje się być uzasadniona, zwłaszcza gdy wierni traktują
parafię - kościół jak zakład usługowy. Podstawowe zalety supermarketu to
możliwość kupienia praktycznie wszystkiego w jednym miejscu oraz bardzo szeroki
wybór proponowanego asortymentu, częste promocje. Wydaje się nam, że żyjemy
coraz częściej na "wolnym rynku" parafii.
Spojrzenie na parafię jak na supermarket może prowadzić do błędnych wniosków.
Obu tych rzeczywistości nie wolno ze sobą utożsamiać. Wiara nie jest na
sprzedaż, a spowiedź wielkanocna to nie to samo co przedświąteczna promocja.
Natura wspólnoty parafialnej jest zupełnie inna niż supermarketu, ale o tym
wiedzą ci, którzy są tej wspólnoty żywymi członkami. Ludzie słabej wiary, którzy
chcą korzystać tylko z niektórych posług Kościoła, szukają takiej świątyni,
gdzie dostaną to, czego aktualnie potrzebują i co będzie ich najmniej kosztować
pod względem wymagań.
Pobożne wabienie wiernych
W to myślenie wpisuje się także środowisko kapłańskie. Jedni duszpasterze
przypominają, że wiernych obowiązuje terytorialna przynależność do parafii, inni
poszerzają i dopracowują propozycję pastoralną, tak by stała się coraz
pełniejsza i bardziej wszechstronna, a jednocześnie coraz bardziej atrakcyjna.
Jeszcze inni szukają przeróżnych środków, aby zainteresować wiernych właśnie
swoją parafią. Często przypomina to supermarketową walkę o klienta. Czytałem
kiedyś w prasie o proboszczu, który każdej niedzieli po Mszy św. organizował
różne formy spędzenia świątecznego czasu - była więc karuzela dla dzieci, zawody
strzelnicze dla starszych, piłka plażowa dla innych. W podziemiach kościoła
można było napić się herbaty czy kawy. Podobno przychodziły tłumy. Pozostaje
pytanie, czy był to piknik z dodatkiem pobożności czy pobożność z dodatkiem
rozrywki?
W różnych świątyniach można niekiedy spotkać się ze swoistą ofertą,
przypominającą formułą reklamy z supermarketów: "U nas pełna obsługa pogrzebowa.
Wszystko załatwisz w jednym miejscu. Mamy własną firmę pogrzebową z tradycjami".
"W naszym kościele chrzty w każdym terminie". "Nasz kościół jest matką kościołów
- tu ślubowali wasi rodzice i wy powinniście tutaj ślubować. Błogosławiłem
małżeństwo waszych rodziców, chciałbym pobłogosławić i wasze w naszym kościele".
Czasami jest też "skuteczna" pomoc kapłanów w instruowaniu wiernych, jak ominąć
obowiązujące przepisy kościelne, aby skorzystać z ich oferty, innym razem
propozycja zrezygnowania z wymagań, aby przyciągnąć wiernych. Ile w tym szukania
chwały Pana Boga i pożytku wiernych, a ile budowania własnej popularności?
Czy parafia jest jeszcze potrzebna?
Wydaje się, że parafia przeżywa kryzys. Ale czy w związku z tym mamy zrezygnować
z instytucji parafii, formy ustabilizowanej i sprawdzonej, i powrócić do
niewykształconych jeszcze i niezorganizowanych wspólnot? Chyba trudno wyobrazić
sobie Kościół w Polsce mający inną niż terytorialna strukturę. Chociaż mamy też
parafie personalne, to wydaje się, że skupiają one jedynie wyselekcjonowaną
grupę, zawiązującą się tylko od święta do święta, która nie ma nic wspólnego z
zakorzenieniem i współodpowiedzialnością za wiarę innych i za ewangelizację.
Szczególnie ważne w tym względzie jest stwierdzenie Jana Pawła II zawarte w
adhortacji "Catechesi tradendae": "Niektórzy - czytamy tam - może zbyt pochopnie
uznali, że parafie są przestarzałe, że nawet zanikają, a na ich miejsce powinno
się tworzyć małe wspólnoty, dogodniejsze i sprawniejsze. Ale czy się to podoba
czy nie, parafia jest w dalszym ciągu miejscem, z którym chrześcijanie, nawet
niepraktykujący, złączeni są ścisłymi więzami" (CT, 67). Tak jak nie wymyślono
nad rodzinę lepszego środowiska dla pełnego rozwoju osobowości człowieka, tak
nie ma poza parafią drugiego takiego miejsca w Kościele, w którym dokonywałyby
się tak rozliczne i tak różnorodne spotkania wiernych z Chrystusem. Dobrze, aby
o tym pamiętali wierni i duszpasterze. Dobrze, aby zamiast krytyki czy
niezdrowej rywalizacji wspólnie budowali wspólnotę parafialną. Formułując różne
postulaty pod adresem parafii, pytajmy przede wszystkim samych siebie: Co
zrobiłem dla mojej parafii, co robię i co mogę zrobić?
ks. Tadeusz Miłek"
|